Historia

Zobacz: Historia, Remont (galeria)

Schron dowodzenia Obszaru Warownego „Śląsk”

Schron dowodzenia Obszaru Warownego „Śląsk” to unikat w skali kraju. Nigdzie indziej nie spotkamy obiektu o podobnym przeznaczeniu, do tego tak dużego i w miarę dobrze zachowanego. Schron dowodzenia usytuowany jest w Chorzowie na Górze Wyzwolenia (Redena) nieopodal ul. Parkowej. Do 2008 roku był niedostępny, ale wtedy rozpoczęliśmy starania o jego udostępnienie
i wyremontowanie. Stanie się izbą muzealną naszego Stowarzyszenia.

Kiedy począwszy od 1933 zaczął powstawać Obszar Warowny „Śląsk”, czyli śląska linia stałych fortyfikacji, zaszła konieczność wybudowania obiektu, który pełniłby rolę schronu dowodzenia całej ufortyfikowanej linii obronnej. Schron dowodzenia został wybudowany 1938 roku z przeznaczeniem na siedzibę sztabu pułku fortecznego, któremu podlegały obsady schronów bojowych składających się na linię Obszaru Warownego „Śląsk” (jednostki piechoty – tzw. kompanie specjalne ckm i artylerii fortecznej). Dowódcą Grupy Fortecznej był wtedy płk Wacław Klaczyński. Załogi forteczne wchodziły w skład Grupy Operacyjnej „Śląsk” dowodzonej przez gen. J. Jagmin-Sadowskiego.

Schron dowodzenia to dwukondygnacyjny obiekt z charakterystycznym, wysuniętym skrzydłem ściany tylnej. Wybudowano go celowo
w odległości kilku kilometrów od polskiej linii obronnej i ówczesnej polsko-niemieckiej granicy. Ze względu na jego przeznaczenie posiada wiele oryginalnych rozwiązań niespotykanych w innych obiektach śląskich fortyfikacji. Obydwie kondygnacje są połączone ze sobą klatką schodową ze względu na konieczność szybkiego i wygodnego przemieszczania się użytkowników. Oprócz tego znajduje się w nim drugie zejście na dolną kondygnację zaopatrzone w stalowe klamry. Wewnątrz obiektu ściany narażone na ostrzał, a także strop dzielący kondygnacje zabezpieczono siatką przeciwodpryskową. Posadzki w niektórych pomieszczeniach wykonano z terakoty (nie wiadomo, czy w 1938 roku, czy później), czego nie spotkamy w żadnym innym obiekcie. To z kolei miało zapewnić pewien komfort użytkowania.

Schron dowodzenia musiał być w pełni samowystarczalny. Energia elektryczna była dostarczana z sieci miejskiej, ale obiekt dodatkowo wyposażono w agregat prądotwórczy umiejscowiony w maszynowni. Schron posiadał pełną instalację elektryczną, a także wentylację wszystkich pomieszczeń. W maszynowni znajdowały się zbiorniki paliwa, zbiorniki wody oraz akumulatory. Charakterystyczną cechą tego obiektu jest wyposażenie go w aż trzy wyjścia ewakuacyjne. Dwa z nich są chronione przez strzelnicę rkm-ów, które jednocześnie chroniły tzw. zapole obiektu (jego tylnią ścianę), natomiast trzecie przecina ścianę tylną schronu i biegnie na zewnątrz przez szyb z klamrami do wspinania się. Taka ilość wyjść ewakuacyjnych miała zapewnić bezpieczeństwo jego użytkownikom, gdyby obiekt w wyniku ostrzału lub zbombardowania został uszkodzony, a ewakuacja głównym wejściem byłaby niemożliwa. Główne wejście do obiektu znajduje się
w ścianie czołowej. Było chronione kratą przeciwszturmową, a dalej, w załamaniu korytarza, dwudzielnymi drzwiami pancernymi. Było również chronione strzelnicą obrony wejścia obsługiwaną przez strzelca rkm.

Jest to tzw. schron bierny, który nie pełnił roli obiektu bojowego. Jego wyposażeniem była tylko broń ręczna. Schron był w pełni gazoszczelny. Bez wątpienia posiadał rozbudowaną sieć podziemnych linii telefonicznych. Wybudowano go z żelbetu i dodatkowo zabezpieczono kamiennym płaszczem okalającym jego ściany. Wewnątrz, ze względu na przeznaczenie obiektu, został on podzielony na szereg pomieszczeń. Na górnej kondygnacji większość z nich oprócz samodzielnych wejść z korytarza jest przechodnia, na dolnej kondygnacji już z tego zrezygnowano. Tak też na górnej kondygnacji znajdowała się śluza przeciwgazowa, wartownia, pokój operacyjny, izba dowódcy i adiutantów, maszynownia i pokój filtrów. Natomiast na dolnej kondygnacji umieszczono izby żołnierskie i oficerskie, izbę łączności, magazyn i ubikację.

Obecnie trudno powiedzieć, jak był zamaskowany. Podczas kampanii wrześniowej (a właściwie w ostatnich dniach sierpnia i w dniach
1 i 2.09.1939 roku) rezydował tu zgodnie z przeznaczeniem sztab Grupy Fortecznej „Śląsk” na czele z płk Wacławem Klaczyńskim. Kiedy jednak sytuacja militarna na Śląsku uległa tak niekorzystnemu dla polskich sił rozwojowi, na rozkaz dowódcy Armii „Kraków” gen. bryg. Antoniego Szyllinga Grupa Operacyjna „Śląsk” wycofała się w stronę rzeki Nidy oddając swoje fortyfikacje bez walki. Ten sam los spotkał schron dowodzenia.

Nie ma informacji, by obiekt w jakiś szczególny sposób był wykorzystany przez Niemców. Prawdopodobnie pełnił rolę schronu przeciwlotniczego. Wtedy też bądź w latach 50-tych, kiedy obiekt zamieniono w „schron przeciwatomowy” do wejścia głównego dobudowano tzw. poternę (rodzaj ograniczonego ścianami wąskiego wejścia), która zupełnie zmieniła jego wygląd. Obiekt całkowicie obsypano ziemią tak, że stał się zupełnie niewidoczny. Przez następne lata Schron ulegał dewastacji (był miejscem koczowania bezdomnych), aż w latach 90-tych zapadła decyzja o zamurowaniu i zasypaniu wejścia. Od tego momentu schron był całkowicie niedostępny. W czerwcu 2008 roku został sondażowo odkopany przez nasze Stowarzyszenie w celu sprawdzenia jego obecnego stanu technicznego. W 2009 roku władze Miasta Chorzów podjęły decyzję o rozpoczęciu jego remontu. Pierwsze prace polegały na odsłonięciu warstwy ziemi zasłaniającej przednią elewację i dobudowaną poternę. Koniec remontu obiektu i jego uruchomienie jako izby muzealnej naszego Stowarzyszenia zaplanowany jest na 2012 rok.

Tekst: Dariusz Pietrucha