Siemianowicka zagadka prawna

1

    Sprawa zniszczenia zabytkowego schronu pozornego w Siemianowicach Śląskich, wchodzącego w skład Obszaru Warownego „Śląsk”, dokonana przez firmę KPE Metropolis, bulwersuje nas od dłuższego czasu. Pisała już o tym prasa, informowała telewizja, a my złożyliśmy doniesienie do Prokuratury w Siemianowicach Śląskich. Tak rozpoczęło się śledztwo w tej sprawie, które trwało kilka miesięcy. Schron był wpisany do gminnej ewidencji zabytków w Siemianowicach Śląskich, ale ktoś nie powiadomił nowego właściciela terenu (KPE Metropolis) o jego istnieniu. Firma dokonała jego wyburzenia, niszcząc go bezpowrotnie. Nie kontaktowała się z miejskim konserwatorem zabytków przed jego wyburzeniem.

Cóż tam, kawałek betonu…

   Wyburzony schron pozorny był jednym z najlepiej zachowanych obiektów w tym rejonie i był całkowicie kompletny!

   Prokuratura umorzyła postępowania, nie dopatrując się znamion czynu zabronionego prawem.

Ale to nie wszystko. Tego samego dnia, gdy wyburzono wspomniany schron, na zlecenie firmy KPE Metropolis dokonano wyburzenia resztek innego obiektu. Znajdowały się one na ziemi będącej własnością Agencji Nieruchomości Rolnej, a właściciel nie wydał pozwolenia na prowadzenie jakichkolwiek prac. ANR była nieświadoma, że ktokolwiek prowadzi prace na działce będącej ich własnością. Na tej podstawie złożyliśmy drugie doniesienie do Prokuratury w Siemianowicach Śląskich. Wydawało nam się, że sprawa naruszenia czyjeś własności, a przy okazji zniszczenie zabytku to już ewidentna wina KPE Metropolis, od której nie można się wywinąć. Niestety, złudne nadzieje. Prokuratura po raz drugi umorzyła śledztwo. Z tego samego powodu. Czyli można wejść na czyjąś działkę, zniszczyć tam coś i nie nosi to znamion czynu zabronionego prawem.

Pięknie…

jup_sad_wyrok_mlotek_640

   W jednym i drugim wypadku firma KPE Metropolis tłumaczy się swoją niewiedzą i nieumyślnością działań…

Nasze słowo przeciwko ich…

2

   Tymczasem dotarł do nas wyrok sądu w Pszczynie, gdzie człowieka, który dokonał zasypania korzeni zabytkowego drzewostanu warstwą ziemi (którą można w każdej chwili usunąć) skazano na blisko 90 tys. grzywny. On też tłumaczył się nieświadomością.

Materiał Gazety Wyborczej na ten temat znajdziesz tutaj.

  Ja już nic nie rozumiem. Wiem tylko jedno. Artykuł 108 Ustawy „o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami” mówi, że kto niszczy lub uszkadza zabytek, podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do lat pięciu. Jeżeli sprawca czynu działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.

Powtórzmy:

Jeżeli sprawca czynu działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.

PISZE WYRAŹNIE. CZARNO NA BIAŁYM. PROSTYMI SŁOWAMI. ŻADNEGO POLA DO INNEJ INTERPRETACJI. ŻADNYCH WĄTPLIWOŚCI.CZARNO NA BIAŁYM.

CZARNO NA BIAŁYM…

  Jak to jest możliwe, że w jednym mieście przepisy prawa interpretuje się w taki sposób, a w drugim w zupełnie inny?

Sąd w Pszczynie nie miał żadnych wątpliwości. Żadnych. A Prokuratura w Siemianowicach nie widzi problemu.

Poniżej – jak polskie prawo rozumie się w Pszczynie:

5

Bardzo ciekawe jest również uzasadnienie decyzji o umorzeniu śledztwa w Siemianowicach Śląskich – zresztą sami Państwo przeczytajcie:

3

Poza tym skala zjawiska – w Pszczynie za takie przestępstwo taka grzywa, a w Siemianowicach za bezpowrotne zniszczenie obiektów – nic. Za naruszenie czyjeś własności – też nic. Paranoja…

   Może znajdzie się ktoś, kto zechce rozwikłać ową zagadkę? Może znajdzie się chętny prawnik, kto zajmie się ową sprawą? Może ktoś zechce nam pomóc, aby my, szarzy obywatele, mieliśmy powody, aby wierzyć w skuteczność naszego prawa i sprawiedliwość?Kto rozwiąże tą prawną zagadkę?

Bo ja zaczynam w to wszystko wątpić…

4

 

Dariusz Pietrucha, prezes Pro Fortalicium

tel. 663745323, e-mail: dariusz.pietrucha@interia.pl